Światopogląd sceptyczny z istoty swej lekceważy pewniki i siłę rozumu, osłabia stanowienie różnicy między złym a dobrym postępowaniem, między czynami rozumnymi i nierozumnymi, osłabia pociąganie człowieka do odpowiedzialności przed własnym sumieniem i osądem: bliźnich. Sceptycy przeważnie uważają rozsądne nagradzanie dobrych uczynków i karanie złych za użyteczne, nie dają jednak odpowiedzi na pytanie, na czym właściwie użyteczność polega? Próbując ją określić, można przyjąć, że chodzi o wyobrażenia podmiotowe poszczególnych jednostek. Wówczas popadlibyśmy w kompletny chaos. W zamiarze uniknięcia tego niebezpieczeństwa posiłkowano się bardziej przedmiotowym pomysłem użyteczności ogólnej albo społecznej. Trudno jednak ją ustalić bez pomocy koncepcji dogmatycznych.
Nowoczesne odmiany sceptycyzmu (instrumentalizm, pragmatyzm, funkcjonalizm), których przedstawiciele uważają pojęcie użyteczności za właściwą podstawę swego światopoglądu, nie zdołały udatnie rozwiązać trudności wielorakich, z tego stanowiska wynikających. Zdaniem instrumentalistów nie jest rzeczą pierwszorzędnej wagi, czy pojęcia i przykazania, stanowiące treść naszych wierzeń, zawierają w sobie przedmiotową, bezwzględną istotę prawdy i dobra. Rozstrzygające znaczenie ma pytanie, czy są użyteczne?
Człowiek działa gwoli zaspokojenia swych potrzeb, przy czym posiłkuje się wielu materialnymi narzędziami i maszynami, które w tym celu wynalazł. Uskutecznienie i rozpowszechnienie wynalazków uwarunkowane jest zasobem pojęć oraz istnieniem więzi społecznej ¡spajającej jednostki w grupy, opartej o systemy wierzeń moralnych. Pojęcia i przykazania służą na równi z przyrządami fizycznymi różnego rodzaju ku zaspokojeniu potrzeb ludzkich w najobszerniejszym tego słowa znaczeniu i w tym celu także zostały przez ludzi wynalezione. Nie można nic’ pewnego orzec na temat istnienia Boga, nieśmiertelności duszy, kar i nagród pozagrobowych, natomiast oczywistością jest, że te dogmaty spełniają określone zadania (funkcje). Ułatwiają scementowanie społeczeństw. Wyobrażenie religijne, uświęcające pogląd, że ten naród, a nie inny jest narodem wybranym przez Boga, potęguje poczucie godności i siły wśród uczestników więzi narodowej, wzmacnia spoistość grupy, co wydatnie przyczynia się do powodzenia jej zabiegów pokojowych i wojennych.
W świetle tych wywodów istnienie prawd i przykazań bezinteresownych staje się wątpliwe, gdyż wszystkie prawdy i przykazania nabierają zabarwienia obrony z góry ustalonych interesów. My Polacy nazywamy często człowiekiem ideowym tego lub owego, mając na myśli, że postępuje zgodnie z nakazem sumienia, święcie przekonany, iż korzyść, którą stąd odnosi, przeważa znacznie wszystkie inne korzyści, które by mógł osiągnąć przez zmianę swego postępowania. Instrumentaliści siebie uważają, niewątpliwie słusznie, za ludzi ideowych, ale wypowiadają poglądy, które wbrew ich zamierzeniom zubożają ludzkość o wszelką bezinteresowność, moralnie wartościową. Gdybyśmy tę teorię przyjęli, prawda i dobro przestałyby być wartościami wzajemnie się uzupełniającymi, samoistnymi i najwyższymi, a stałyby się środkiem osiągnięcia celów uznanych za cele bardziej .miarodajne.